Dobrowolnie woził kolegów na wycieczki - to nie nadgodziny
Nie jest pracą w nadgodzinach świadczenie przez pracownika dobrowolnie w czasie wolnym od pracy, nie objętych umową o pracę usług kierowcy na rzecz współpracowników, korzystających wspólnie z nim z programu wyjazdów turystycznych, rekreacyjnych i wypoczynkowych, które ułatwiał im pracodawca udostępniając własne pojazdy samochodowe, celem bezpłatnego zaspokajania potrzeb socjalnych pracowników.
Wyrok SN z 23 stycznia 1998 r., I PKN 239/97
Wyrok SN z 23 stycznia 1998 r., I PKN 239/97
Stan faktyczny: Tadeusz G. był zatrudniony jako elektryk w Przedsiębiorstwie "I.". Pracownik z własnej inicjatywy woził swoich kolegów w czasie wolnym od pracy na wycieczki kulturalno-oświatowe, po zakupy, na plażę itp. Używał w tym celu samochodu służbowego udostępnionego pracownikom w celach socjalnych (rekreacyjnych).
Pracownik uznał opisane wyjazdy za swój czas pracy i w związku z tym zażądał od pracodawcy zapłaty za nadgodziny. Pracodawca stwierdził jednak, że przejazdy Tadeusza G. służbowym samochodem miały na celu wyłącznie zaspokajanie osobistych potrzeb jego oraz innych pracowników i nie wynikały z poleceń pracodawcy. Stąd też - zdaniem pracodawcy - nie było podstaw do uznania tego rodzaju czynności za pracę w nadgodzinach na rzecz przedsiębiorstwa. Sprawa trafiła do sądu pracy.
Pracownik uznał opisane wyjazdy za swój czas pracy i w związku z tym zażądał od pracodawcy zapłaty za nadgodziny. Pracodawca stwierdził jednak, że przejazdy Tadeusza G. służbowym samochodem miały na celu wyłącznie zaspokajanie osobistych potrzeb jego oraz innych pracowników i nie wynikały z poleceń pracodawcy. Stąd też - zdaniem pracodawcy - nie było podstaw do uznania tego rodzaju czynności za pracę w nadgodzinach na rzecz przedsiębiorstwa. Sprawa trafiła do sądu pracy.
Uzasadnienie SN: SN przyznał rację pracodawcy. Stwierdził, że Tadeusz G. nie pracował jako kierowca na rzecz zatrudniającej go firmy. Należy raczej przyjąć, że pracownik dobrowolnie i grzecznościowo (nieodpłatnie) świadczył usługi kierowcy na rzecz swoich współpracowników dla zaspokojenia ich prywatnych potrzeb w czasie wolnym od pracy. Czynności te nie były objęte umową o pracę - nie należały do obowiązków pracownika. Pracodawca nie wydawał też pracownikowi w tej kwestii żadnych poleceń służbowych. Nie miało przy tym znaczenia, że pracownik używał samochodu służbowego - w ten sposób bowiem pracodawca ułatwiał pracownikom zaspokajanie ich potrzeb socjalnych. Tego typu działalności nie można więc uznać za pracę w nadgodzinach na rzecz pracodawcy